Posty

Wyświetlam posty z etykietą Polskie

Czy Męskie Granie jest jeszcze męskie?

Oto ja, zbudzony przez najnowszy singiel MGO 2021, powracam, aby rozlać swoje żale, po czym zatoczyć kółeczko i wrócić spokojnie do punktu wyjścia, czyli do rzeczywistości. Tak, oto oficjalnie dołączyłem do klubu kiedyś to było, dzisiej to nima , i chyba od razu dostanę kartę złotego członka za to, co zaraz napiszę. Myślałem, że już poprzedni hymn był popową komerchą, ale, w porównaniu z tegorocznym, to był ciężki rock, może nawet metal. Karcynizacja No niestety, tak jak wszystkie organizmy na Ziemi powolutku ewoluują w kierunku kraba, tak Męskie Granie powoli przekształca się w Disco Polo, czyli gatunek najbardziej przystosowany do istnienia w naszym społeczeństwie. Ktoś mógłby powiedzieć, że trochę przesadzam, ale jednak mocne, gitarowe riffy i niepokorne, rockowe teksty już niemal całkowicie ustąpiły rozmemłanej, popowej, elektronicznej papce i płytkim sloganom typu podaj mi rączkę i kochajmy się wszyscy . Stąd już blisko do miłość miłość w Zakopanem . Jak do tego doszło nie wi...

Ralph Kamiński "Młodość" - kosmiczne melodie

Klasyfikować rodzaje muzyki można na wiele sposobów. W powszechnej świadomości funkcjonuje szereg etykietek takich jak rock , pop , muzyka klasyczna itp. Jeśli jakiś twór nie daje się szczelnie opakować w mniej lub bardziej ogólnie zdefiniowane ramy któregoś z tych gatunków, trafia do woreczka z napisem muzyka alternatywna . Ja zwykle jednak korzystam z dodatkowego klasyfikatora w postaci mojej żony. Pytanie: co Ty to znowu słuchasz? , na które raczej i tak nie oczekuje odpowiedzi, jednoznacznie i bezapelacyjnie określa alternatywność wykonawcy, stopniowaną kątem wykrzywienia twarzy przy owym pytaniu. Najnowszy album Ralpha Kamińskiego, Młodość, uzyskał dość znaczne wykrzywienie. Zacząłem może trochę powierzchownie i mało delikatnie, ale to tylko dlatego, że ja sam mam zgoła inne odczucia. Owszem, nie mogę nazwać tej płyty łatwą, nie ma na niej materiału godnego znalezienia się na liście przebojów przeciętnej kapeli weselnej, nóżka sołtysa raczej też nie podskoczy do tych dźwięków ...

Mrozu "Aura" - rezonują fale

Mrozu ostatnio wybitnie nadaje w moim paśmie , dlatego też trzeba było odczekać jakiś czas po premierze, żeby szczątki obiektywności mogły przebić się z powrotem przez twardą warstwę początkowej podniety. Po na prawdę nietuzinkowym i zaskakującym poprzednim albumie muszę przyznać, że oczekiwania miałem ogromne. Zostały one dodatkowo podsycone po premierze pierwszego singla oraz kilku kolejnych piosenek. Ogólny opis głosi, że Aura kontynuuje myśl, dzięki której narodził się Zew, wynosząc ją na jeszcze wyższy poziom energetyczny . Po pierwszym odsłuchu ciężko się z tym nie zgodzić. Szczególnie piosenki takie jak Zapnij pas , System czy tytułowa Aura mogą posłużyć tutaj za argument. Dla mnie ta płyta wydaję się wyrazistsza niż jej poprzedniczka, zarówno muzycznie jak i w warstwie lirycznej. Mrozu zanurzył się jeszcze głębiej w czysty blues i rock'n'roll, sporadycznie już tylko odskakując w stronę reggae razem z Pablo E. czy eksplorując rapowe bity w piosence 3:33 . Utwór Lek ...

Teraz Polska (muzyka)

Muszę przyznać, że ostatnio czerpię niesamowitą radość ze słuchania polskiej muzyki. Począwszy od absolutnych klasyków, takich jak Marek Grechuta, Grzegorz Turnau, Hey, Wilki, poprzez dojrzałych artystów, takich jak Grubson i bracia Waglewscy, oraz takich, którzy mają teraz swój czas , czyli m.in. Dawid Podsiadło, Krzysiek Zalewski, Organek czy chociażby Mrozu. Jest jeszcze genialny Kortez, Skubas, Fismoll, czy chociażby duet Bass Astral x Igo. Drużyna żeńska również ma mocny skład, warto wspomnieć chociażby o Darii Zawiałow, Natalii Nykiel, siostrach Przybysz, Brodce, Meli Koteluk czy Justynie Święs z duetu The Dumplings. Nawet mały romansik z polskim reggae mi się kiedyś zdarzył. Po latach fascynowania się właściwie tylko muzyką zagraniczną (głównie brytyjską) muszę przyznać, że jest to niesamowicie odświeżające doświadczenie. Dlaczego to tak jest, że bardziej zachwycamy się zachodnią muzyką? Wolimy jeździć na wakacje do Chorwacji albo latać na Dominikanę, a we własnym kraju...

Zalewski w klubie Studio

Obraz
Sezon koncertowy 2019 powoli się rozkręca. W tym roku po raz kolejny mieliśmy z żoną przyjemność uczestniczyć w koncercie Krzysztofa Zalewskiego w krakowskim klubie Studio. Przyznam, że od momentu zakupu biletów nie mogliśmy się doczekać by ponownie zobaczyć Krzysztofa na żywo, mając jeszcze w głowie wspomnienia z ubiegłorocznego koncertu w tym samym miejscu. Organizacja jak zwykle pierwsza klasa. Porządna kontrola osobista, którą mam zawsze okazję przejść, jako że odrobinę ciemniejsza karnacja w połączeniu z gęstą brodą w dzisiejszych czasach wzbudza dziwną czujność ochrony. Niestety tym razem nie udało się przybyć przed otwarciem sali, tak aby zaklepać sobie miejscówkę przy samej scenie. Nie będąc zbyt zorientowanym w temacie, zbyt późno dowiedziałem się, że dosłownie w tym samym czasie nieopodal odbywają się derby Krakowa, a co za tym idzie poszukiwanie miejsca parkingowego zamiast 5 minut potrwało prawie pół godziny. I tak dzięki spostrzegawczości mojej małżonki udało się zaparko...

Porażka Fryderyków 2019

Gala wręczenia nagród przemysłu muzycznego bez wręczania nagród... na tym mógłbym skończyć. Albo koncert z dłuższymi przerwami na setup sprzętu kolejnych artystów i nieudolną konferansjerkę. Rozdano oczywiście kilka statuetek w kategoriach uznanych za najważniejsze (czytaj najbardziej komercyjne), ale większość została zgrabnie pominięta w transmisji telewizyjnej. A totalne olanie nagrody publiczności świadczy jedynie o hipokryzji organizatorów. Bo przecież miała to być impreza zupełnie innego kalibru, otwarta dla zwykłego śmiertelnika, zarówno lokalnie jak i zdalnie. Ale już nagroda przyznana przez tych zwykłych śmiertelników jest bez znaczenia, przecież liczy się tylko to co podoba się Arturowi Rojkowi. Z drugiej strony o co ja się czepiam? Przecież duża ilość występów na żywo nie jest jakąś wadą czy problemem. Wydaje się, że jest to forma atrakcyjniejsza w odbiorze. Są jeszcze kwestie zwiększania prestiżu, zasięgu, oglądalności, cen za blok reklamowy itd. Wygląda na to, że wszys...

Małomiasteczkowa recenzja

No i jest! Pierwsza recenzja na moim blogu. Zaczynamy od niedawno wydanego, trzeciego już albumu Dawida Podsiadło. Musze przyznać, że twórczością Dawida zainteresowałem się bardziej dopiero po spektakularnym sukcesie tegorocznego singla Męskiego Grania, chociaż w moim poście z 2013 roku już wykazywałem takie zapędy. Jeszcze przed premierą zakupiłem dwie poprzednie płyty i wkręciłem się dość konkretnie. Pierwsze, co rzuca się w oczy trzymając opakowanie, to dość niestandardowy styl oprawy graficznej. Jest dość prosto, w sumie cztery kolory i sześć fotek... tyle. Przynajmniej nie ma już wątpliwości kto jest na okładce. Poza tym znajdziemy tam co najmniej niepokojące opisy, niektóre w postaci naklejek, których treść może sprawiać wrażenie, jakby były skierowane do, delikatnie ujmując, kogoś prostego... małomiasteczkowego? Jeśli ktoś zapoznał się wcześniej z lyric video do drugiego singla "Nie ma fal", to tutaj znajdzie dokładnie to samo. Osobiście trochę nie wiem co o tym myśl...